Nie wiem czemu, ale nie uważałem się nigdy za jakiegoś mocnego gadżeciarza. Chyba jednak trochę nim jestem skoro jarają mnie porządne miski, akcesoria do kawy czy utensylia. Lubię mieć pod ręką dobrą rózgę, wagę, termometr czy uniwersalny blender. W ten sposób współpraca z Nutribullet z miejsca stała się jedną z bardziej naturalnych jakie robiłem a i ich najnowsze dziecko – bezprzewodowy blender Flex nie opuszcza blatu, bo przydał się już wiele razy – na przykład przy opracowywaniu tego przepisu na pulchniutkie, wegańskie pankejki owsiane, którym kończymy tegoroczny Veganuary. Oprócz wszystkich możliwości jakie daje mi teraz Flex jest jedna, która chyba najmocniej zdradza moją naturę millenialsa, a o której w poprzedniej rolce zapomniałem Wam powiedzieć: otóż po latach życia z moim starym blenderem kielichowym, który musiałem myć ręcznie możliwość umycia tego cacka w zmywarce jest czymś co całkowicie zmienia moją grę w kuchni!
Wegańskie pankejki owsiane (4 duże pankejki lub 8 mniejszych placuszków):
- 100g płatków owsianych (niecała szklanka)
- 250-300ml mleka roślinnego (trochę ponad szklankę dowolnego w sumie)
- łyżka octu jabłkowego
- 1 dojrzały banan
- duża szczypta soli
- 1 łyżeczka sody oczyszczonej lub 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- 1-2 łyżki oleju opcjonalnie do mixu + 1 łyżka oleju lub cząstka wegańskiego masła (około 5g) pod każdy smażony pankejk
- 100g mąki pszennej, orkiszowej lub mieszanki bezglutenowej (około 4 czubate łyżki)
Wykonanie (10 minut realnej pracy + czas na smażenie – w sumie około 40 minut):
Mleko wlewamy do blendera wraz z łyżką octu, czekamy parę minut by ocet zaczął ścinać białka – zależnie jaki to rodzaj mleka powinno się ono trochę rozwarstwić.
Dodajemy pozostałe składniki (oprócz mąki) i blendujemy niekoniecznie na gładko – dobrze jeżeli zostaną drobne kawałki płatków.
Przelewamy miksturę do misy i dodajemy mąkę.
Mieszamy, ale znów nie na gładko, jeżeli zostaną grudki to tylko lepiej.
Masa powinna być dosyć gęsta, tak by po wylaniu na patelnię rozlewała się tylko trochę i bardzo powoli.
Czekamy parę minut a w tym czasie rozgrzewamy średnio-mocno patelnię i na niej olej lub masło.
Smażymy 4-5 minut aż placuszek zetnie się od spodu a na górze pojawią się bąble.
Obracamy szybkim ruchem gdy tylko można go podnieść w całości i smażymy z drugiej strony 3-4 minuty.
Podajemy z dowolnymi dodatkami. U mnie tym razem czekoladowy Planton, syrop piernikowy i orzechy laskowe, ale bardzo lubię też z powidłami, roślinnym jogurtem greckim i cukrem z kwiatów palmy kokosowej. Smacznego!

Wskazówki:
- smażenie można przyspieszyć, używając dwóch patelni – dla mnie idealny rozmiar placków wychodzi na patelni 20cm
- przepis można mnożyć jeżeli potrzebujemy więcej pankejków
- część mąki można zastąpić izolatem białka, ale nie więcej niż 50%, bo placki nie będę pulchne

