Dzień jak co dzień w mojej kuchni. Znów szponcę, wymyślam i narażam się w wielu rejonach świata by móc zjeść kolejne tradycyjne danie w wersji roślinnej. Po carbonarze, mapo tofu, birria tacos, roladach i wielu, wielu innych profanacjach (jak lubią mawiać moi internetowi hejtrzy) przyszedł czas zdenerwować nieco Słowaków, a właściwie słowackich górali i zweganizować ich bryndzowe haluszki. Okazja była do tego nie byle jaka, bo podczas swojego wydarzenia Plant Powered Week, Roślinnie Jemy poprosili Bar Mir a Kuba z Bar Mir poprosił mnie, by wspólnie stworzyć danie na bazie twarogu migdałowego Millek i zaserwować je przez cały tydzień w lokalu Kuby. Wiem, wiem, długi łańcuszek, ale czasem do tanga potrzeba dwojga a do haluszków czworo. Właśnie, haluszki! Wracam do nich i powiem Wam jak to było gdy poznałem to danie: otóż około dwóch lat temu byłem przypadkiem na Słowacji w okolicach pasma górskiego Trybecz (zaraz po przeczytaniu Szczeliny Jozefa Kariki i mam nadal ciarki pisząc to – chyba polecam, niesamowite wrażenia). Moi towarzysze jedli sobie bryndzowe haluszki, ja niestety, wegańskiej wersji nie uświadczyłem, mimo tego, że trafiłem nawet do knajpy o znaczącej nazwie: Vegansky Gazda. W związku z tym, przez dłuższy czas bardzo chciałem je zweganizować. Tak się więc złożyło, że gdy Kuba zapytał co zrobimy razem z twarogu Millek ja już wiedziałem, że będą to MILLKOWE HALUSZKI. Prześwietliłem to danie setki razy – proste, przecierane kluski, ser, okrasa – to nie ma prawa sie nie udać i choć wygląda jak totalna breja to smakuje niebiańsko! Bryndzowe haluszki są idealne na zimę, ale nikomu nie zabronię jeść ich również wiosną, latem czy jesienią – bo sam na pewno będę tak robił. Do dzieła!
PS: to nie jest post sponsorowany – po prostu uważam, że ten przepis, Millek, Roślinnie Jemy i Bar Mir na to zasługują.
Wegańskie bryndzowe haluszki (cztery porządne porcje):
Haluszki:
- 500g ziemniaków – umytych, niekoniecznie obranych
- 150-170g (5-6 czubatych łyżek) zwykłej mąki pszennej
- 2-3 łyżki płatków drożdżowych
- ¾ łyżki soli
- parę kropel cytryny lub szczypta witaminy C z kapsułki (opcjonalnie, by ziemniaki nie ciemniały)
- 2-3l wody z 2-3 łyżkami soli
Ser/Bryndza/Vryndza (czujecie to? vegan bryndza to vryndza):
- 200-250g twarożku Millek lub innego sera ala twarożek, który jest w stanie się rozpuścić/rozpłynąć
- 1/4-1/3 szklaki wody (50-75ml)
- szczypta soli
Do podania:
- najlepsza okrasa z tego przepisu (dowolna ilość)
- posiekana pietruszka, szczypiorek
- świeżo mielony pieprz
Wykonanie (30-40 minut – jeżeli okrasa jest gotowa i blendujemy ziemniaki):
Ziemniaki blendujemy lub ścieramy na ostrych oczkach tarki na papkę.
Dodajemy pozostałe składniki, mieszamy dokładnie i na chwilę odstawiamy.
Masa powinna być lejąca, ale dosyć gęsta. Jeżeli jest zbyt rzadka dodajemy jeszcze łyżkę mąki.
W tym czasie twarożek wkruszamy do garnka z wodą, postawionym na średnim ogniu.
Dodajemy szczyptę soli.
Rozpuszczamy. Powinien być trochę mniej gęsty niż budyń i swobodnie płynąć. Warto pomóc sobie rózgą, ewentualnie dolać nieco więcej wody.
Gdy się rozpuści, zostawiamy go na bardzo małym ogniu tak by tylko pozostawał gorący.
Zagotowujemy wodę w dosyć dużym garnku (najlepiej żeby nad wodą zostało jeszcze 5-10cm przestrzeni). Solimy.
Ustawiamy ogień tak by woda tylko lekko mrugała, a nie wrzała.
Nad wodą ustawiamy sitko/kratkę cukierniczą/przecierak/naczynie do gotowania na parze – generalnie cokolwiek co ma równomiernie rozłożone otwory o wielkości kilku milimetrów.
Nakładamy na to masę ziemniaczaną i przecieramy – łopatką lub skrobką, tak by kluski skapywały do wody.
Zdejmujemy przecierak (ja odkładam go wtedy na miskę z masą), czekamy 30-60 sekund i lekko mieszamy by kluski nie przywarły do dna.
Czekamy aż wypłyną, potem kolejne 1-2 minuty i wyciągamy je za pomocą cedzakowej łyżki.
Możemy opłukać pod letnią wodą, ale ja wolę wrzucić je od razu do sera, wymieszać by zżelowana skrobia i ser połączyły się w gęsty sos.
Takie bryndzowe haluszki jeszcze gorące przekładamy na głęboki talerz.
Posypujemy szczodrze okrasą, pietruszką, szczypiorkiem i świeżo mielonym pieprzem.
Zajadamy po chłopsku drewnianą łychą.
Smacznego!

Wskazówki:
- jeżeli nasz blender ma trudność ze zblendowaniem ziemniaków to potrząsamy nim lub dolewamy nieco wody (20-30ml)
- im mniej mąki dodamy tym kluski będą bardziej miękkie, ja jednak wolę takie trochę twardsze (żeby było co ugryźć) i pod tę wersję jest rozpisany ten przepis
- według mnie z naczynia do gotowania na parze wychodzą za małe kluski, nie mam przecieraka – dla mnie najlepsza jest kartka cukiernicza/do studzenia ciasta – wychodzą ładne, nieregularne kluseczki o odpowiednim rozmiarze, ale sprawdźcie sami jakie Wam pasują

