Impreza Przepis

Rozgrzewająca wegańska zupa na niczym – jesienny hit!

Jeżeli mowa o podstawowych składnikach na diecie roślinnej to strączki na pewno takimi są. Wiele jest sposobów na ich przygotowanie, wykorzystanie, a ja jesienią cenię sobie szczególnie ten. Nie jest to przepis z serii wymyślnych, skomplikowanych czy długich. Ba! Nawet nie będziemy potrzebować bulionu. Dziś bowiem pójdziemy po najniższej linii oporu, bo taa rozgrzewająca wegańska zupa na niczym wymaga tylko paru łatwoodostępnych składników, minimum uwagi, około 40 minut i mamy pełny smaku, białka i mikroelementów obiad na kilka kolejnych dni. Taka zupa syci, krzepi (złamanego serca raczej nie polepi, ale próbować można) i pomaga jeszcze bardziej cieszyć się jesienią!
PS: Tak, jestem jesieniarzem, a o co chodzi?
PPS: Do dzieła!

Rozgrzewająca wegańska zupa na niczym (6-8 porcji):

  • 8-10 łyżek oliwy
  • 1-3 ząbki czosnku
  • 2-3cm imbiru
  • 1 mała cebula (100-150g)
  • 2 puszki pomidorów krojonych, pulpy lub 700ml passaty (duża butelka)
  • 2 łyżki cukru kryształu
  • 1,5 łyżki kuminu
  • 1,5 łyżki kolendry
  • 1 łyżka czegoś paprykowego i lekko pikantnego (np mieszanka harrisa)
  • 75-100g komosy ryżowej
  • 300-400g strączków (patrz wskazówki)
  • 1/2 łyżeczki soli lub do smaku
  • świeżo mielony pieprz do smaku
  • ostra papryka w proszku (np chili, kaszmirska itp) do smaku
  • dużo posiekanej kolendry i/lub natki pietruszki
  • sok z 1/2 limonki (opcjonalnie)
  • 2 łyżki płatków drożdżowych lub zmielonych suszonych shiitake dla umami (opcjonalnie)

Do podania:

  • posiekane zioła (kolendra, natka)
  • pestki/ziarna/orzechy
  • limonka
  • kwaśna śmietana lub rzadki jogurt
  • grzanka z porządnego chleba na oliwie

Wykonanie (około 40 minut):

Kroimy w drobną kostkę lub ścieramy na papkę czosnek i imbir.
Cebulę kroimy w drobną kostkę lub piórka
W minimum 3-4l garnku rozgrzewamy oliwę na średnim ogniu.
Smażymy na niej czosnek, imbir i cebulę przez 4-5 minut aż cebula lekko zmięknie a czosnek i imbir będą bardzo aromatyczne.
Uważamy by ich nie spalić, możemy zmniejszyć ogień, ale lekki stopień zbrązowienia nie zaszkodzi.
Kompletujemy przyprawy podstawowe: kumin, kolendrę i coś paprykowego (może to być słodka papryka w proszku ze szczyptą chili lub przyprawa harissa).
Wyłączamy na chwilę ogień pod garnkiem i wrzucamy przyprawy.
Prażymy je chwilę tak by zaczęły pięknie i mocno pachnieć, ale również uważamy by ich nie spalić.
Włączamy znów średni ogień i dodajemy pomidory. Mieszamy w miarę dokładnie.
Puszki z pomidorów płuczemy wodą tak by dodać jeszcze 1,5 puszki wody (około 600ml) do zupy.
Dodajemy wodę i 2 łyżki cukru. Zagotowujemy i tak gotujemy 5-10 minut.
Dodajemy komosę (można ją przepłukać zimną wodą przed). Mieszamy.
Przykrywamy, ale nie całkiem i gotujemy na wolnym ogniu 15 minut aż komosa zacznie pokazywać sprężynki.
Zupa wtedy dosyć mocno zacznie się zagęszczać, więc możemy dodać jeszcze pół puszki wody (około 200ml).
Dodajemy też strączki, zagotowujemy i gotujemy około 5 minut.
Gdy smaki się przegryzą możemy spróbować zupy i zdecydować czym ją doprawić do smaku.
Na tym etapie będzie ona dosyć jałowa, zależnie od tego ile soli znajdowało się w pomidorach.
Doprawiamy cukrem (jeżeli jeszcze potrzeba), solą (zacznijcie od 1/2 łyżeczki), pieprzem, sokiem z limonki i ewentualnie czymś ostrym.
Na tym etapie możemy również dodać płatki drożdżowe lub shiitake. Dla umami możemy też dodać sos sojowy zamiast soli.
Siekamy i dodajemy dużo kolendry lub/i natki pietruszki.
Gotujemy jeszcze dosłownie kilka minut i gotowe!

Podajemy z grzanką, gorące, obsypane ziołami, pestkami/ziarnami/orzechami, skropione limonką i polane z wierzchu śmietaną.

Smacznego!

Gotowa rozgrzewająca wegańska zupa na niczym podana z dodatkami
Gotowa rozgrzewająca wegańska zupa na niczym podana z dodatkami

Jeżeli uważasz ten przepis i moją pracę za przydatną możesz wesprzeć moją działalność na
https://suppi.pl/tomek-medrek !
Dzięki za wsparcie i zachęcam do zajrzenia do innych przepisów!

Wskazówki:

  • Najważniejsze w tej zupie to złapać balans przy doprawianiu. Ona i tak kolejnego dnia będzie bardziej przegryziona, ale trzeba ją dosmaczyć po dodaniu strączków smakami słonym, pikantnym, kwaśnym i słodkim.
  • Zupę przed dodaniem strączków a po ugotowaniu komosy można zblendować – całą lub częściowo. Można na przykład odłożyć 1/3 do osobnego naczynia, resztę zblendować i znów tę 1/3 przełożyc do garnka, wtedy będzie taki prawie krem. Ja osobiście jej nie blenduję, bo lubię to, że jest w niej tak wiele tekstur.
  • Strączki takie jak fasola mung czy czerwona soczewica można dodać wtedy kiedy komosę i wraz z nią je ugotować. Ciecierzyce, fasole, groch czy soję dodajemy ugotowane lub/i konserwowe. Edamame nie będzie tutaj pasować.
  • Musicie wiedzieć, że przez dodatek strączków a przede wszystkim komosy zupa po nocy w lodówce zagęści się i możemy dolać wody by ją rozrzedzić – w ten sposób jej ilość z dnia na dzień będzie rosnąć. Jak w porządnym polskim domu.
  • Przepis można dzielić i mnożyć. Dla jednej osoby zupy z tego przepisu wystarcza na 3-4 dni.

 

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *